Dzieło opisuje to, jak ulotne i szybko przemijające jest życie - człowiek ledwo zaczyna żyć, a już jego los się kończy, na świecie pojawiają się jego potomkowie, a on sam przemija szybko jak mrugnięcie. Poeta porównuje trwałość ludzkiego życia do cienia czy dymu, wskazując, jak kruche ono jest i jak łatwo można je zakończyć.
Chwilę mnie nie było. Cóż każdemu może się przytrafić. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do dziwnego wklejania polskich znaków w tekst. To nawet i lepiej. Ostatnio zauważyłam, że ogólnie coraz gorzej piszę. Prawda, nie przywiązuję wagi do rodzimych krzaczków, bo przede wszystkim nie muszę ich używać. Koniec narzekania zatem na odrobinę dodatkowej się pochwalić. Uczę się dłubać nowe rzeczy. Tym razem z papieru. Nie tylko gwiazdki, ale rówież trójkąty. Zorientowałam się, że korzystając z dobrodziejstwa większej odrobinę średnicy ładniejsze mi wychodzą te tworki. Nie przeszkadza mi dorabianie trójkątów. Z resztą cały czas jakiegoś koloru mi brakuje. :P Tak sobie pomyślałam, że te trójkątowe ''coś'' świetnie przedstawia się jako jajko wielkanocne. Później zdjęcie zrobię jednego gotowego. Dopiero uczę się składać ''do kupy'' te papierki. Trudno mi ocenić moje własne postępy, nie jestem obiektywna. Nie da tak rady. Idę z prądem, ten nurt nowego tworzenia ciągle mnie gdzieś porywa. W nieokreślone przestrzenie wyobraźni. Chyba tylko wyobraźnia nas potrafi ograniczyć. Jakby się właśnie tak zastanowić, to na to wychodzi. Skoro się nie rozwijamy w tym co robimy, to jak mamy spodziewać się jakiegokolwiek postępu? No tak, można wyjść z założenia, że samo przyjdzie. Ja wychodzę z podobnego z moim paleniem. Też samo przyszło, to i samo pójdzie. od jakichś dwunastu może trzynastu lat. Złożyłam obietnicę, nie jestem pena, jak mi pójdzie... Najważniejsze to mieć całkowite wsparcie najbliższych. Według mnie sami sobie tworzymy przyjazną atmosferę. Raczej już podświadomie wybieramy sobie ludzi, z którymi chcemy lub nie przebywać. Czasem wydaje mi się, że pod tym względem jestem zdecydowanie otępiała. Dosyć często zamykam się przed ludźmi. Dlaczego? Tak już wyszło. Mam na codzień kontakt z człowiekiem. Po co mi kontakt w czasie wolnym od pracy? W sumie po nic. Ale czasami jest fajniej, lepiej, milej i przyjaźniej. Od czasu do czasu trzeba porozmawiać z innym ludziem. Chociażby i tylko po to żeby uzyskać informację o aktualnej twórczości. Zazwyczaj jest to opinia krytyczna, ale ja się takiej krytyki nie boję. A tym bardziej skoro mogę coś poprawić. Jesteśmy ludźmi i mamy prawo do mylenia chyba za chwilkę zrobię kilka zdjęć tych moich nowych cudeniek. Moja polszczyzna mnie załamuje niekiedy. A jestem za leniwa żeby coś z tym zrobić.
Wspomnienia z koncertów są jak ukryte skarby w zakamarkach naszej duszy. To nie tylko dźwięki, które wprowadzają nas w ekstazę, ale też ludzie, których spotykamy, dzieląc tę niepowtarzalną chwilę. Choć może nie jestem szczególnym fanem zespołu Depeche Mode, to energia i pasja, które otaczają mnie na takich wydarzeniach
blaneczkowo printu,Łapię chwile ulotne jak ulotka.. / 00:53:00 Blaneczkowo 17 Komentarze Od kiedy weszła era aparatów cyfrowych to automatycznie spustoszały me albumy.. I jak co roku sobie obiecuję - ten folder do wywołania ! To kończy się to, jak kończy...tak mi się to wszystko ociąga, że do dnia dzisiejszego mam jakieś 1000 zdjęć do wywołania... Lubię dobra muzykę, przygaszone światło, ciepłą, zieloną herbatę , koc mój z Ikei i do tego album zdjęć. Album chwil ulotnych, ulotnych jak ulotka... dobrze ujęte, prawda ?! Przypominam sobie, wzdycham. Bo toć, ja taka młoda byłam, żadnej fałdki czy pomarańczowej skórki, Tatuśko bez siwych włosów a Blanka ? Matko Boska zapomniałam jakie to maleństwo było... Te małe ślepia - czarne guziczki, ten spokój wraz z miną " co by tu wykombinować" :) I patrzę na te zdjęcia z tęsknotą, uśmiechając się, raz w czas i łza zapełni oko a potem wybucham śmiechem patrząc na Czortowe miny. Od momentu porodu Blanka stała się mym spełnieniem, nie potrafiłam przestać robić jej zdjęć. Każdy moment wydawał mi się wyjątkowy i niepojęty. Pamiętam trzecią dobę, kiedy to wzięła sobie jednego palca pod brodę i zrobiła wielkiego smaila :) Nawet zdążyłam złapać to komórką :) Coś co jest bezcenne, powinno takie zostać.. Dlatego Nasze chwile ujęłam w fotoksiążce W fotoksiążce która jest cudowna, bo jest Naszą książką, opowieścią o Nas! Stworzyliśmy ją razem, stworzyło ją nasze życie, które podoba mi się jeszcze bardziej i bardziej A z perspektywy czasu... doszłam do wniosku, iż za mało je doceniam. Przekładam kartkę a każde zdjęcie przypomina mi daną chwilę ( przypominam ! w tle mam mój dobry music :) ) W głowie tworzy się teledysk, żyję tamtą chwilą , odlatuję... Jednak wszystko kończy się, kiedy to Czort wpada i mówi: Mamo daj, daj djęcia ! A bo nie wspomniałam ? Ona też je lubi... Bez tej dobrej muzyki, przygaszonego światła, ciepłej, dobrej herbaty choć koc mi zabiera... Każdemu z was polecam ten rodzaj zachowania cennych chwil ! Dodatkowo wspomnę, że najlepsze jest to, że to TO WY tworzycie projekt fotoksiążki. Jest to bardzo proste - bawicie się układami, filtrami czy tekstem więcej info --> Tu Bankowo szybko załapiecie a nawet wsiąkniecie w swą co mówię :) No i warto dodać, że jest to świetny pomysł na prezent ! Mama, niebawem żona :) Miłośniczka pięknych rzeczy, chwil i uśmiechów. Blaneczkowo rulez - koniec i bomba kto nie czyta ten trąba :).
xeenaa. To fragment piosenki Paktofoniki "Chwile ulotne". Chodzi tu o zapamiętywanie dobrych i pozytywnych chwil, a odrzucanie z myśli wszystkich złych chwil, wspomnień tudzież plotek. Zobacz 2 odpowiedzi na pytanie: "łapie chwile ulotne jak ulotka" co to znaczy ? ;D.
25 maja 2014 roku, godz. 00:14 0,0°C 24 stycznia 2010 roku, godz. 19:12 0,1°C 14 kwietnia 2010 roku, godz. 12:09 40,3°C 30 czerwca 2010 roku, godz. 18:12 23,3°C 18 lipca 2010 roku, godz. 14:09 110,3°C 25 września 2010 roku, godz. 00:12 162,7°C 21 lutego 2011 roku, godz. 11:11 16,4°C 8 maja 2013 roku, godz. 18:30 8,6°C 22 września 2013 roku, godz. 00:57 20,7°C 11 listopada 2013 roku, godz. 22:02 5,1°C 23 września 2014 roku, godz. 22:31 53,2°C 7 kwietnia 2015 roku, godz. 11:46 10,1°C 9 października 2015 roku, godz. 20:40 6,3°C 15 października 2016 roku, godz. 16:30 5,3°C 5 listopada 2021 roku, godz. 14:03 53,7°C Wyszukiwarka Gdyby tylko owoc Twoich przemyśleń zechciał się skrystalizować w postaci aforyzmu, wiersza, opowiadania lub felietonu, pisz. W przeciwnym razie godnie milcz.
Więc łapię chwile ulotne jak ulotka Ulotne chwile łapię jak fotka Dbam, by chwile ulotne jak notka Nie uleciały jak ulotna plotka W niepami
Chwile ulotne Lyrics[Zwrotka 1]Nie ufam nikomuKocham tylko tych, co na to zasłużyliWięc nie przepuszczęŻadnej chwili, żadnej chwiliI wiem, że jestem lśnieniemI oka mgnieniemŻe będę wspomnieniemI w ciągłym manifeścieTo widać w każdym geścieWięc zauważcie to nareszcie[Refren]Łapię chwile ulotne jak ulotkaUlotne chwile łapię jak fotka[Zwrotka 2]Zanim schowasz dzień pod powiekamiPowiedz co z twoimi niepozałatwianymi sprawamiChwilę wciąż chwyta jak sygnał satelitaI ta różnica, nie krążę po orbitachŁapię chwile słodziutkie choć krótkieBezpowrotne i ulotne[Refren]Łapię chwile ulotne jak ulotkaUlotne chwile łapię jak fotka[Zwrotka 3]Pomiędzy oddechamiŻycie zalewa doznaniami i bodźcamiI kilkanaście centymetrówPonad chodnikamiW niepamięć, każdy gest i każde zdanie20 lat minęło jak jeden dzieńPrzed sobą cały świat, cały życia szmatPolowania, chwile się nie dłuży, się nie nuży[Refren]Łapię chwile ulotne jak ulotkaUlotne chwile łapię jak fotkaŁapię chwile ulotne jak ulotkaUlotne chwile łapię jak fotka
Tekst piosenki T-mobile Siema, Mamy już ten bit. No dobra, dawaj. Wszystkie myśli zapisuję w chmurze Za wysokie pingi, ale to tylko tunel Zamykamy licznik, oczy na klawiaturze Wysyłam Tobie linki, może Cię przekieruję Chwile ulotne tak jak gaz, w kolorowym neonie Chciałbym zobaczyć jej twarz, chociażby w telefonie Daleko poza domem, świruję bez powiadomień Chcę tu zieloną ikonę
Tekst piosenki: [Fokus] Nie ufam nikomu Kocham tylko tych, co na to zasłużyli Jeszcze nie szeleszczę kasą, tak jak klasą z winyli Więc nie przepuszczę żadnej chwili, gdyż żyję na kreskę W każdą chwilkę wbijam szpilkę, jak pinezkę w deskę Życie jem jak Milkę Bowiem wiem, że jestem lśnieniem i oka mgnieniem Że będę wspomnieniem Za pozwoleniem, sprawdź to Zanim schowasz dzień pod powiekami Powiedz, co z twoimi niepozałatwianymi sprawami? Czasami wręcz zasysam otoczenie moimi receptorami Zachwycam się chwilami, jak dobrymi produkcjami Film na siatkówce zdobywa nagrodę Grammy Za brak porównania z celuloidami Momentami pomiędzy oddechami Życie falami tsunami Zalewa doznaniami i bodźcami Razem z chłopakami chodzimy po mieście Kilkanaście centymetrów ponad chodnikami Taktowani przez Wat tysiąc dwieście Przygniatani problemami, ciągle na podeście Z mikrofonami w ciągłym manifeście Weźcie sprawdźcie to Bo to widać w każdym geście Jesteście, więc zauważcie to nareszcie Odbierzcie dzisiejszy dzień jak podarunek Cieszcie się i obierzcie na jutro kierunek Odważcie się, zróbcie ten krok, podnieście wzrok Na razie, strzałka, mówił Fokusmok Łapię chwile ulotne jak ulotka Ulotne chwile łapię jak fotka /x2 [Rahim] Chwile ulotne chwytam, jak sygnał satelita I ta różnica - nie krążę po orbitach Lecz twardo stąpam po chodnikach Chcę żyć aktywnie nim wyciągnę kopyta Jest pewna dewiza, którą znam: Carpe diem Uznają ją ludzie, z którymi gram O tym wiem Z każdym dniem łapię chwile ulotne jak motyle Na stałe Koduję we fragmentach bądź całe Zapamiętałem już ich bez liku Wszystkie mam w sobie, żadnej w pamiętniku Zaś w notatniku bądź w kalendarzyku Notuję zadania i termin wykonania Zgroza Gandzia zostawia ślady jak sanek płoza Ma pamięć zawodna jak prognoza - to skleroza Poza tym istnieje sprawnych komórek doza Chwile przychodzą tam, jak koza do woza Raz łapię chwile te słodziutkie, choć krótkie Innym razem te bezpowrotne i ulotne... Łapię chwile ulotne jak ulotka Ulotne chwile łapię jak fotka /x2 [Magik] Życie nasze składa się z krótkich momentów Cudownych chwil, czy przykrych incydentów Niczego nie przegapię, wszystkie je łapię Korzystam z talentu, przelewam go na papier Więc łapię chwile ulotne jak ulotka Ulotne chwile łapię jak fotka Dbam, by chwile ulotne jak notka Nie uleciały jak ulotna plotka W niepamięć Każdy gest i każde zdanie Obrazy przed oczami zawieszone jak na ścianie Te w ramie To jedno co na pewno zostanie Reszta przeminie jak znoszone ubranie Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień Nie masz co wspominać? Lepiej swe życie zmień Póki czas nie czeka na nas Więc zaśpiewaj jeszcze raz Mamy po dwadzieścia lat Przed sobą cały świat, przed sobą cały życia szmat Więc jestem rad z każdego poranka i wieczoru Dawno już dokonałem wyboru I jestem dyspozytorem własnych torów Spełniam się w muzyce hardcore'u I wiem, że wspomnienie nigdy nie zginie Tak jak wspomnienie po pierwszej dziewczynie Jak czasy podstawówki: zbite butelki, ubite lufki Starte zelówki w podróży Polowanie na chwile się nie dłuży, się nie nuży Łapię chwile ulotne jak ulotka Ulotne chwile łapię jak fotka /x2 Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
Dobra ulotka reklamowa powinna zawierać najważniejsze informacje o produkcie lub usłudze, którą promuje, takie jak nazwę, opis, ceny, dane kontaktowe oraz adres firmy. Ważne jest, aby zawarte informacje były skoncentrowane na istotnych dla klienta aspektach oferty, np. zaletach produktu, korzyściach wynikających z usługi lub cenach
…ulotne chwile łapię jak fotka dbam, by chwile ulotne jak notka nie uleciały jak ulotna plotka Tak sobie myślę, że przytoczony fragment kawałka „Chwile ulotne” Paktofoniki mógłby stać się czymś na zasadzie motto tej strony. Bo i jakimi innymi są chwile obcowania z namiastką choćby sztuki? Poza autentycznym przeżyciem, dopieszczeniem estetycznych wymagań odbiorcy, uruchomieniem palety emocji – to właśnie (u)lotne momenty, intensywne, ale krótkie chwile. Chciałbym zatem, żeby ta strona za moim pośrednictwem „łapała chwile ulotne jak notka”, po to żeby „nie uleciały jak ulotna plotka” – głównie te spędzone przy utworach najbliższej mi dziedziny sztuki, czyli dziesiątej muzy, ale także wszelkich innych, między którymi a mną coś się zadziało. Pozostając w koneksji z zacytowanym urywkiem piosenki, na początek kilka wrażeń z chyba największego przeboju kinowego wczesnej jesieni 2012, „Jesteś Bogiem” w reżyserii Leszka Dawida. Filmu, który przywraca wiarę w polskie kino. (plakat do filmu „Jesteś Bogiem”) Trzecie najlepsze otwarcie polskiego filmu na przestrzeni ostatnich 20 lat (!) i ponad milion widzów w niecałe trzy tygodnie. To robi wrażenie. Ale i ma podstawy. „Jesteś Bogiem” to bowiem film faktycznie udany. „Wyczyny lirycznej mafii” ze Śląska, kultowej – nie bójmy się tego określenia – formacji hip-hopowej Paktofonika, ogląda się bardzo dobrze. Dawid już w „Ki” (2011) pokazał, że potrafi portretować trudne charaktery. W „Jesteś Bogiem” ponownie prezentuje się widzom jako utalentowany, wrażliwy reżyser, świetny narrator, filmowy esteta, potrafiący wydobyć piękno ze swego rodzaju brzydoty (jakże przywołujących na myśl „Dekalog” Kieślowskiego) przaśnych polskich osiedli, do tego „czujący” kino, sprawny rzemieślnik. Świetnie komponuje kadry, znakomicie posługuje się montażem, co w filmie poniekąd muzycznym jest, trzeba przyznać, czynnikiem niezwykle istotnym. I choć zdarza mu się – wcale nierzadko – posługiwać schematami, potrafi jednym ujęciem zatrzeć ambiwalentne odczucia co do konkretnej sceny (niezłym przykładem jest scena, gdy Justyna widzi Magika w monitorze kamery przemysłowej – oczywisty szablon – a chwilę później następuje genialne ujęcie pojawiającego się na kolejnych rzeczonych ekranach CCTV z(a)gubionego rapera). Ale aspekty czysto techniczne to tylko jedna strona „Jesteś Bogiem”. To film przede wszystkim o Piotrze Łuszczu, Magiku – jednej z najbardziej tragicznych postaci polskiej sceny muzycznej. Kapitalnie odegrany przez debiutującego Marcina Kowalczyka Magik rysuje się jako człowiek toczący z życiem permanentną walkę. Walkę przegraną w wiadomy sposób, ale mimo to ciężko mówić o walkowerze. Nie uważam też, że to życie go przerosło – po prostu okazało się silniejsze, potrafiło wyprowadzić celniejsze ciosy i w efekcie powaliło Magika na łopatki. O „pierdolonej schizofrenii” Łuszcza nie może być mowy. W filmie Dawida to człowiek, który stara się być dobry – rozpaczliwie, za wszelką cenę, ale nie desperacko, bo ma do otoczenia i zwłaszcza do siebie szacunek, wynikły z profesjonalizmu przy pracy z muzyką. Ładunek emocjonalny przekazywany przez Leszka Dawida jest ogromny i niweluje mankamenty tego elementu filmu, który powinien być jego podstawowym przymiotem. Mam na myśli scenariusz Macieja Pisuka, skrypt „z historią”. Spoglądając bowiem wstecz na zmagania jego autora z producentami o dokładny sposób realizacji napisanej przez niego opowieści, mogłoby się odnieść wrażenie, że będziemy mieli do czynienia z tekstem wybitnym. Tak jednak nie jest, a film święci triumfy przede wszystkim ze względu na pracę Dawida i umiejętności aktorów. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, iż Pisuk mógł mieć pewne niepisane zobowiązania wobec Fokusa i Rahima (w filmie przekonująco wcielili się w nich odpowiednio – znany z mocnego „Chrztu” (2010) Marcina Wrony – Tomasz Schuchardt oraz Dawid Ogrodnik), czyli pozostałych członków PFK, na takie a nie inne przedstawienie ich i – przede wszystkim – Magika historii. Nie zmienia to faktu, iż pewne rzeczy po prostu się gryzą – skoro Magik grał wcześniej w formacji Kaliber 44, wydając z nimi kilka albumów, dlaczego stale brakowało mu pieniędzy, przez co musiał dorabiać na boku? Dlaczego Fokus i Rahim przedstawieni są jako prawie-amatorzy, skoro od dłuższego czasu także zajmowali się rapowaniem? Nie zagłębiałem się w historię Paktofoniki do tego stopnia, aby móc swobodnie się na ten temat wypowiedzieć, ale moje wątpliwości wydają mi się logicznie uzasadnione. Przydałoby się także kilka ujęć więcej członków PFK pracujących nad swoją muzyką. Oba albumy, które wydali (w tym, jak wiemy z filmu, jeden jeszcze za życia Magika) to w sumie ponad trzydzieści kawałków w zdecydowanej większości nagranych wspólnie. Tego trochę brakuje. Mimo tych paru niedociągnięć, „Jesteś Bogiem” to film ze wszech miar godny polecenia. Przejmujący, prawdziwy, zabawny (a i owszem), świetnie zrealizowany, znakomicie zagrany. Obok „Róży” Wojtka Smarzowskiego najlepszy dotąd polski film roku. Nie tylko dla miłośników Paktofoniki czy fanów hip hopu. To film, który tkwi jak zadra. I choć minęło już kilka tygodni, to wciąż pamiętam tę przejmującą ciszę na multipleksowej sali tuż po dedykacji. Wiadomo komu. Moja ocena: 7,5/10
fmJQxr0. 0cna5iix2h.pages.dev/2010cna5iix2h.pages.dev/1280cna5iix2h.pages.dev/3780cna5iix2h.pages.dev/1720cna5iix2h.pages.dev/3890cna5iix2h.pages.dev/220cna5iix2h.pages.dev/930cna5iix2h.pages.dev/1910cna5iix2h.pages.dev/12
chwile ulotne jak ulotka tekst